Najciekawsza kampania reklamowa banku – maj 2012

Udział Szymona Majewskiego w reklamach PKO BP wywołał na początku wiele kontrowersji. Miłośnicy wypominania innym bogactwa oburzali się ogromną 3 milionową gażą (mimo że Szymon podobno zgodził się wystąpić za połowę mniej, to prezes banku podwoił tą kwotę). 

TVN obraził się na zakontraktowanie reklamy przed podpisaniem nowego kontraktu ze stacją. Krytycy narzekali także, że gwiazda Szymona gaśnie, a bezbarwne spoty reklamowe są gwoździem do trumny wypalonego showmana.

Tymczasem koncepcja ukazywania Majewskiego na różnych stanowiskach w PKO BP okazała się trafiona. Szymon był już szefem marketingu, rzecznikiem prasowym, trenerem wymowy, „miniratką”, bankomatem, informatykiem, dyrektorem ds. nagród, przedszkolanką, astronautą, a nawet samym uosobieniem PKO BP. Odbiór reklam był bardzo dobry, wizerunek okazał się bardzo wyraźny i łatwy do skojarzenia. Każda odsłona podana była z dawką raz lepszego raz gorszego humoru, ale nie schodzono poniżej pewnego poziomu, a i wykonanie było bardzo solidne.

Póki co najbardziej do gustu przypadł mi pomysł z ukazaniem Szymona jako PKO BP, gdzie wręcz autoironiczne zdystansowanie się do własnego wizerunku łamie generalną konwencję ukazywania instytucji finansowych jako ojców opatrznościowych opiekujących się zagubionym klientem. W miarę możliwości starano się połączyć spoty w fabularną całość. Wątek fabularny zwykle współgrał z przejrzyście zaprezentowaną ofertą banku. Jeśli mam mieć zastrzeżenie, to do średnio udanego hasła kończącego spoty w tej kampanii reklamowej. „PKO Bank Polski – dzień dobry” brzmi drętwo, o ile nie podejdzie się do niego, jako pewien rodzaj absurdu (ale takiego efektu raczej nie miano na myśli). Ponad 70% ankietowanych kojarzy Majewskiego z PKO BP, 3/4 uznaje jego zatrudnienie za „ciekawy pomysł” a 1/4 uważa że Szymon jest czynnikiem decydującym o tym że polubili kampanię reklamową banku PKO BP.

Najnowszy spot reklamowy

W najnowszej majowej odsłonie Szymon Majewski jest ochroniarzem tłumaczącym włamywaczom, że pierwszy milion trzeba pożyczyć. Takie stymulujące poznawczo przerobienie znanego porzekadła powoduje łatwe zapadanie w pamięć. Dodatkowo włamywacze są sympatyczni i jako para połączona pończochą na głowie wywołują pozytywne skojarzenia z rodziną dzielnie prowadzącą biznes „w trudnych czasach kapitalizmu”. Jak zwykle występuje pastiszowa konwencja, charakterystyczne operowanie światłem i jasny przekaz. W ten sposób, po raz kolejny, twórcom kampanii reklamowej banku PKO BP udaje się bezbłędnie trafić do odbiorcy. Czy taka formuła może się w końcu wyczerpać? Pewnie tak, ale nie zbyt szybko, bowiem w tym przypadku natrafiono na niezwykle bogate złoże dobrych pomysłów.


Be Sociable, Share!